Gaming

20.03.2017, Paweł "Wysu" Wysowski

Necropolis Brutal Edition

 

Dark Souls to seria znana i szanowana na całym świecie, jednak dla niektórych graczy jest ona niezbyt przystępna ze względu na poziom trudności. Co chwila wyskakujący napis „YOU DIED” może denerwować, zatem czas przerzucić się na coś innego. Najlepiej tytuł oferujący podobną rozgrywkę, choć nieco prostszą i przyjemną. Ku mojemu zdziwieniu, odnalezienie go nie było zbyt trudne. Oczywiście mowa tu o Necropolis Brutal Edition!

O tytule było nieco głośno bodajże rok temu, wtedy to ukazał się on na rynku. Niestety nie wywołał on na tyle dużego hałasu by trafić na usta graczy z całego świata. Zabrakło mu kilku elementów, które na całe szczęście pojawiły się w wersji Brutal Edition. Jak więc sprawuje się ta genialna gra po roku od premiery? Czy regularne umieranie weszło mi w nawyk i nie mogę oderwać się od Necropolis, choćby i teraz kiedy piszę ten tekst? O tym za chwilkę, na początek formalności. Za produkcję odpowiedzialne jest studio Harebrained Schemes, które w swoim dorobku ma całkiem udaną serię Shadowrun. Z kolei za polskie wydanie odpowiedzialny jest chyba największy polski wydawca - Techland.

W lipcu 2016 roku gra nie zrobiła zbyt dobrego wrażenia na recenzentach, ale na całe szczęście nie miałem przyjemności zapoznać się z jakąkolwiek niepochlebną opinią przed odpaleniem Necropolis. Zatem na świeżo odpaliłem Steama, podłączyłem pada i wyruszyłem do śmiertelnie niebezpiecznych lochów. Tytuł ten, tak jak mówiłem na początku miał mocno inspirować się dziełami From Software i tego właśnie się po nim spodziewałem. Jako że producent Necropolis jest twórcą niezależnym, miałem również świadomość, że gra prawdopodobnie będzie obarczona pewnymi mankamentami. Wiem, że od premiery minął rok i powinno ich być jak najmniej, ale jak to mówi klasyk – co zrobisz, jak nic nie zrobisz?

Gracz wciela się w grze w jedną z czterech dostępnych postaci, choć tak naprawdę wybór jest dużo węższy. Dlaczego? Otóż w Necropolis istnieją jedynie dwie klasy bohaterów – wojownik oraz łotr. Skąd więc wzięła się liczba cztery? Każda klasa przedstawiona została w dwojaki sposób – kobieta wojownik i mężczyzna wojownik oraz w analogiczny sposób kobieta łotr i mężczyzna łotr. Różnicy między płciami w rozgrywce jako takiej praktycznie nie ma, jedynie modele postaci różnią się kształtem. Kiedy na początku kierując się doświadczeniem wyciągniętym z Dark Souls, wybrałem łotra, mocno się na tym przejechałem. Jak się szybko okazało jest on bardzo wrażliwą na obrażenia postacią i wbrew pozorom nie rusza się dużo szybciej od wojownika. Dlatego w tym miejscu mała rada – jeśli nie chcecie odinstalować Necropolis po pierwszej śmierci, wybierzcie na początek wojownika.

Po wyborze bohatera, gracz zostaje przeniesiony do podziemnego lochu, który musi dogłębnie spenetrować, zabijając po drodze przeróżnej maści potwory. Nie jest to zadanie łatwe, jako że clue rozgrywki jest sam system walki. Czekać nas będzie sporo roztrzaskiwania szkieletów, rycerzy i innych postaci, oczywiście uprzednio rozpracowując ich animację. Na tym praktycznie opiera się cała zabawa – dokładnie jak w Dark Souls. Na całe szczęście, po zainkasowaniu jednego ciosu od mniejszego przeciwnika, nie znika Wam 60% paska życia, tak jak miało to miejsce we wspominanej co chwila japońskiej serii.

W Necropolis, z martwych przeciwników wypadać będą przeróżne przydatne przedmioty – od oręża, przez kryształy (waluta w grze), po składniki do receptur. W tym miejscu na chwilkę się zatrzymajmy. Bardzo ważnym elementem rozgrywki jest system craftingu, który potrafi uratować nam tyłek, nawet w sytuacjach beznadziejnych. W każdym momencie możemy bowiem stworzyć sobie miksturę leczniczą, czy też jedzenie (również odnawia poziom życia). To jednak nie wszystko! Oprócz tak podstawowych rzeczy, gracz może tworzyć bomby i granaty, zdolne do pokonania większych skupisk przeciwników.

 

Jako że gra posiada multum elementów typowych dla produkcji typu roguelike, to niemal od razu przypadła mi do gustu. Proceduralnie generowane poziomy, randomowy loot, permadeath…eh takich rzeczy może trochę brakować po dłuższym okresie nie grania w rogaliki. Co do śmierci permanentnej, Necropolis posiada całkiem sprytny system, który zachęca nas do ciągłego podchodzenia do rozgrywki po śmierci bohatera. Tytuły takie jak Dark Souls tylko karcą nas za błędy, nie dając absolutnie nic w zamian za kilka godzin solidnej sieczki. Wracając do naszej gry – po śmierci bohatera, system oblicza punktu wedle których przyznawane są nam specjalne żetony, kodeks oraz innej maści nagrody. Przydadzą się Wam one w kolejnym podejściu, jeśli takowe podejmiecie!

Oprócz tych wszystkich pozytywów, zaskoczył mnie również poziom realizacji lokalizacji gry. Polska wersja językowa wygląda obłędnie! Żadnych literówek, żarciki i teksty nie wyglądają jak gdyby ktoś wrzucił oryginalny tekst do Google Translate, a następnie przekopiował do Necropolis. Wszystko jest przemyślane i pięknie oprawione!

Nie wspomniałem jeszcze, że Necropolis to tak naprawdę gra nastawiona na dobrą zabawę i humor. Jeśli więc spodziewaliście się ciężkiej atmosfery, głębokiej fabuły i rozbudowanych dialogów, to srogo się rozczarujecie. Czy ten typ gry z takim podejściem do tematu nekropolii, lochów i potworów ma sens? Jak najbardziej! Sam zresztą spójrzcie, ten tytuł szydzi z mega ambitnych produkcji, śmiejąc im się w twarz. Oczywiście bardziej marudni odbiorcy powiedzą – żarciki są suchutkie, przeszkadzają w rozgrywce, dowcipne opisy utrudniają odczytywanie statystyk… HEJ! W TEJ GRZE LICZY SIĘ ZABAWA A NIE LICZBY I STATYSTYKI!

Podsumowując, Necropolis to tytuł dla ludzi, którzy szukają dobrej zabawy, nie zważając na pewne drobne niedociągnięcia. Szkoda mi było tu rozwodzić się nad powtarzalnością poziomów, czy też średniej jakości A.I. Zapomnijmy o tym na chwilę i rzućmy się w wir walki, która sprawi niejednemu malkontentowi ogromną frajdę. Jeśli graliście w ten tytuł i doszliście do wniosku, że jednak to nie to czego szukacie, to może warto dać mu jeszcze jedną szansę. Ja osobiście wciągnąłem się całkowicie, zatem wracam do nekropolii dalej tłuc potwory!

 

Chcesz więcej?
Zostaw lajka!